Parę tygodni temu, robiąc zakupy w Hebe, przy kasie natknęłam się na promocje kremu Dermedic Hydrain3 Hialuro. Po chwili zastanowienia postanowiłam go kupić, ponieważ w moim ulubionym kremie było widać denko,, a przed latem postawiłam na wielkie nawilżenie skóry ;)
Istnieją jeszcze dwie rzeczy, które przekonały mnie do tego kremu:
- zalecany przez dermatologów (moja skóra jest bardzo wrażliwa, dużo kosmetyków mnie uczula)
- zawiera wodę termalną (od jakiegoś czasu używam jej w dużych ilościach <3)
Od miesiąca stawiam na nawilżanie. Moja skóra jest mieszana, gdzieś się błyszczy, gdzieś wysusza. To drugie stanowi dla mnie problem, szczególnie że suchymi częściami twarzy są u mnie nos i czoło. Widać to najbardziej jak nakładam podkład (suche skórki wystają strasznie ;(). Oprócz tego kremu starałam się nawadniać organizm częściej, niż ostatnio mi się zdarzało. Rzadko pije wodę niegazowaną, a ostatnio żyłam w pośpiechu i jedynymi dawkami nawodnienia była u mnie kawa. Postanowiłam to zmienić i jak na razie idzie mi to coraz lepiej ;)
"Idealny nawilżacz do każdego rodzaju skóry" pierwsze zdanie znowu zachęca do zastanowienia się nad produktem. Producent określa go jako lekki, nietłusty krem - żel, który daje ulgę dla suchej skóry nawet do 48 godzin po zastosowaniu (niestety używałam go codziennie, więc nie mam pojęcia czy z tymi godzinami to prawda ;P). Krem ma utrzymywać właściwy poziom wody w naskórku przez wiele godzin.
Zawiera kompleks składników Aqualare. Nie lubię jak producent rzuca hasło i nie wyjaśnia co się zanim kryje, ale "wujek google" pomógł ;). Na stronie Dermedic znajduje się słownik składników aktywnych, który wiele wyjaśnia. Kompleks ten to połączenie betainy z kwasem hialuronowym, który uzupełnia niedobory wody w skórze i ogranicza jej utratę. Kwas hialuronowy tworzy barierę ochronną naskórka i chroni skórę od czynników zewnętrznych.
Składniki aktywne, które zawiera to: Woda termalna, Kwas hialuronowy, AqualareTM, Mocznik-UREA, Gliceryna, Dub Diol, Betaina, Phytosqualan – Skwalan, Witamina E
Po otworzeniu słoiczka ukazuje nam się piękny niebieski kolor kremu, co od razu skojarzyło mi się z wodą. Po miesiącu stosowania mogę stwierdzić, że krem świetnie nawilża. Nasza skóra będzie spijała go, lecz trzeba uważać na nakładanie go w zbyt dużej ilości, gdyż skóra będzie się po prostu kleiła. Moja skóra nie odczuwa już podrażnień, krem nie dość że ją pielęgnuje, to nakładając go miałam odczucie ukojenia poprzez jego lekki chłód.
Należy uważać na stosowanie go przed makijażem. Ja stosowałam zasadę nałożenia go po wzięciu prysznica, piłam kawę i dopiero wtedy zasiadałam do makijażu. Trzeba dać mu trochę czasu na wchłonięcie (ja dawałam ok. 30 min) ;)
Myślę, że będzie sprawował się jeszcze lepiej w lato, gdy przyjdą upały. Przyniesie on ulgę w zaczerwienieniach ( moja skóra nie opala się na brąz ;P).
Szczerze, polecam ;)
Instrukcja konkretna, choć jestem facetem i jedyny krem jaki znam to ten w ciastkach :D to i tak coś tam zrozumiałem :) zaproszę tu moją dziewczynę
OdpowiedzUsuńwladca-gwiazd.blogspot.com